Poniedziałek
Kapral Klucha trenuje zakuwanie w kajdanki. Na sobie, bo nikt się nie chciał zgodzić na uczestniczenie w jego eksperymentach.
Wtorek
Kapral Kluch opanował już ciężką sztukę zakuwania. Obecnie trenuje poszukiwania kluczy do własnych kajdanek.
Środa
Posterunkowy Paproch zeżarł moje drugie śniadanie. Ale nie chce powiedzieć z czym były moje kanapki. Myślę, że sekcja to wykaże.
Czwartek
Paproch znowu zeżarł moje śniadanie. Ale to już ostatni raz. Jutro się biedak natnie.
Piątek
Zamiast kanapek, zapakowałem do papierowej torebki podeszwę od mojego starego buta służbowego. Niestety, Paproch przyniósł swoje kanapki i teraz siedzę głodny.
Sobota
Kapral Klucha znalazł klucz od kajdanek. Nareszcie będzie mógł chodzić bez dłoni owiniętych szmata.
Niedziela
Zacząłem się uczyć języków obcych. Uważam, że w obecnych czasach, każdy powinien znać przynajmniej jeden obcy język. Inaczej może dojść do przykrych pomyłek. Pułkownik Żelazny dał mi puszkę z napisem w całkiem obcym języku. Otworzyłem ja i zjadłem. Godzinę później, pułkownik poprosił abym nasmarował zawiasy, towotem z puszki którą mi dał. Uczę się języków!
Poniedziałek
Posterunkowy Paproch przyleciał na komendę jak torpeda, i już w drzwiach oznajmił nam, że będzie miał dziecko. Niestety, rzeczonych drzwi nie otworzył i nic nie usłyszeliśmy.
Wtorek
Oglądamy "Posterunek 13". Kapral Klucha powiedział, że tak głupich policjantów to nie ma. Pułk. Żelazny tak jakoś dziwnie na nas popatrzył, zsiniał, zzieleniał i pobiegł do toalety.
Środa
A jednak Paproch nie będzie miał potomka. To, co biedny posterunkowy brał za pierwsze skurcze, okazało się tylko zatwardzeniem jego szanownej małżonki.
Czwartek
Patrol. Jak zwykle z kapralem Kluchą, jeździmy po dobrze oświetlonych ulicach. Niczego się nie boimy, bo mamy pancerne szyby i kamizelki kuloodporne. A ja dodatkowo, włożyłem sobie poduszkę w spodnie i zaspawałem drzwi od mojej strony.
Piątek
Ktoś napisał na murze komendy: "Mafia rządzi". Ścierać, czy nie ścierać. Oto jest pytanie! Żeby się nie narażać, Klucha zrobił na tekturze duży napis:"Żelazny", i cichaczem, po zmroku nakleił w miejsce napisu "Mafia". W razie jakby co, to my jesteśmy kryci. Chociaż zastanawiam się, czy aby nie wziąć urlopu?
Sobota
Dzisiaj przylazł jakiś facet z foliową torbą i powiedział, że znalazł: "bo". Jąkał się przy tym potwornie. Powiedziałem mu, że to miło z jego strony, ale nam: "bo" nie jest potrzebne i kazałem go wyrzucić. Tuż przed wyjściem, delikwent jeszcze raz podniósł torbę do góry krzycząc, że to jest: "bo" "mba" dokończył już za drzwiami. A może mi się tylko wydawało? Bo rozległ się taki huk, że aż mi mój ulubiony miś pluszowy zleciał z biurka.
Niedziela
Kapral Klucha grzebał coś pod biurkiem. Ponieważ się wypiął, dziarsko trzepnąłem go dłonią. Jakież było moje zdziwienie, kiedy spod biurka pojawiła się głowa montera, który przyszedł do nas naprawić telefon. Siedzę w szafce z ubraniami, bo pan monter nie dość, że się do mnie uśmiechnął, to jeszcze poprosił... nie, nawet mi to przez usta przejść nie chce. I jeszcze chciał żeby go głaskać.
Poniedziałek
Posterunkowy Paproch przybiegł do mnie i zaczął się skarżyć, że ma krótszą pałkę od kaprala Kluchy, a podobno długość pałki oznacza "długość". Spytał się, czy to prawda. Uspokoiłem go, mówiąc aby nie wierzył w bajki. Kiedy wyszedł, zmierzyłem swoją pałkę. Tak to same bujdy.
Wtorek
Pułkownik Żelazny wyglądał dziś przez okno i powiedział, że właśnie "słońce zaszło". Takie świństwa?! I to tuż pod oknem naszej komendy?! Dziwię się pułkownikowi, że nie zareagował. Ale z drugiej strony wartości chrześcijańskie. Może i nie wypadało przeszkadzać w prokreacji?
Środa
Ćwiczymy walkę pałką z manekinem. Kapral Klucha najwyraźniej traci wzrok, bo nie odróżnił manekina od faceta z elektrowni. Nie zdziwiło go nawet to, że manekin zasłaniał się teczką.
Czwartek
Paproch przyznał się, że koleżanki zaczęły częściej odwiedzać jego małżonkę. Podobno stało się to po tym, jak przyznał się, że w młodości grał na saksofonie. Widzę, że afera z Clintonem zatacza coraz większe kręgi.
Piątek
W ramach akcji promocyjnej, jakaś firma przysłała nam puzzle o nazwie: "Policjant w negliżu". Ponieważ na opakowaniu było napisane: "Od lat 3", zaniosłem puzzle osobiście, skazanemu na 25 lat Grzegorzowi H. Skazany podziękował, po czym przyłożył mi pudełkiem w głowę. Nie ma wdzięczności wśród ludzi.
Sobota
Dzwonił komisarz Poducha. Odebrałem osobiście. Przyślą nam sekretarkę. Poinformowałem podwładnych i pułkownika Żelaznego. Potem się wyperfumowałem i umyłem nogi. Paproch z wrażenia wypił całą butelkę płynu po goleniu a Klucha przetarł zęby pilnikiem.
Niedziela
Przysłali sekretarkę. Automatyczną.
Poniedziałek
Pułkownik Żelazny odkomenderował nas do ochrony kandydata w wyborach samorządowych. Z tego kandydata to bardzo miły człowiek. Naprawdę, bardzo miły. Wybiegł nam na spotkanie. A za nim biegł jego elektorat. Coś koło 200-u chłopa. Z kijami.
Wtorek
Przyszedł jeden facet i powiedział, ze porwało go UFO. Sprawdziłem. Jeżeli nawet go porwało, to potem dobrze go zszyło. Ani śladu szwów. Precyzyjna robota.
Środa
Pułkownik Żelazny powiedział, że społeczeństwo oczekuje od nas większego zaangażowania w sprawy społeczności lokalnych. Nie zrozumieliśmy. Nasz przełożony powiedział, że chodzi o to, aby postrzegano nas jako sąsiadów, przyjaciół itd. a nie władzę. Oczywiście w szczególnych wypadkach, należy okazać zdecydowanie i zapobiegać przestępstwom. Wydaje nam się, że zrozumieliśmy.
Czwartek
A jednak myliliśmy się. Posterunkowy Paproch, postanowił zbratać się z elementem zaludniającym miejscowy Pub. Kiedy jednak na znak zgody, po wypiciu znacznej dawki alkoholu, zaproponowano mu skrzyżowanie tatuaży, Paproch odmówił. Podobno z braku tatuażu. Obecnie już go posiada (czerwieni się kiedy pytamy go w którym miejscu) ale nikt już z nim się nie chce bratać. Natomiast
kapral Klucha postanowił pomagać staruszkom na przejściu dla pieszych. Po pracy udał się na skrzyżowanie i z pełnym zapałem rozpoczął swoją działalność społeczną. Przy okazji, spisywał każdą starowinkę z dowodu osobistego. Tylko dzięki jego notatkom wiadomo, że niejaka babcia Lusia okazała się rekordzistką, bowiem
Klucha przeprowadził ją 40 razy w ciągu godziny. Przez te same pasy.
Piątek
Pułkownik Żelazny stwierdził, że bardzo go to dziwi, ale tylko ja nie okazałem się tak debilny w sprawach społecznych , jak Klucha z Paprochem. Mam nadzieje, że nie dowie się o moim pomyśle.
Sobota
Niestety. Dowiedział się. Kiedy tłum ludzi obrzucił go jajkami na schodach do domu. Na ręcznej drukarce, wykonałem plakat ze zdjęciem pułkownika i jego adresem domowym. Napisałem "Poznaj Swego Przyjaciela".
Niedziela
Czyszczę kible. A czy to moja wina, że nie zrozumieliśmy się z pułkownikiem. I dlaczego akurat ja? Nazywam się Żbik a na imię mam Kapitan.
Autor: Andrzej Vader
Podobne teksty
Polecane teksty
Kategoria: Nagrody Darwina
Ocena: 4.6 (10)
Wyświetleń: 17138
Kategoria: Różne śmieszne
Ocena: 4.64 (57)
Wyświetleń: 30116
Pamiętnik prawdziwego mężczyzny IV
Kategoria: Pamiętniki
Ocena: 4.81 (44)
Wyświetleń: 25528
Kategoria: Zagadki
Ocena: 4.60 (131)
Wyświetleń: 175808
Kategoria: Różne śmieszne
Ocena: 4.68 (50)
Wyświetleń: 28787
Kategoria: Zagadki
Ocena: 4.57 (68)
Wyświetleń: 115172
Kategoria: Pamiętniki
Ocena: 4.68 (144)
Wyświetleń: 91495
Kategoria: Powody i dowody
Ocena: 4.58 (114)
Wyświetleń: 62134
Kategoria: Różne śmieszne
Ocena: 4.68 (19)
Wyświetleń: 45632
Kategoria: Różne śmieszne
Ocena: 4.76 (119)
Wyświetleń: 51740
odśwież komentarze
HocusPocus
2011-01-09 02:56
5/5
Olwia1998 nie tylko Cb^^
\/
\/
\/
odpiszzgłoś komentarz
Oliwia1998
2010-02-17 18:25
'Wpadł na inspekcję ks. Pistolet. Chciał sprawdzić, czy przestrzegane są wartości chrześcijanskie. Posterunkowy Paproch ze strachu zjadł całą paczkę prezerwatyw, co to je chował w biurku. Niestety pudełko stanęło mu w gardle i musieliśmy go reanimowac. Ja waliłem go w plecy pałką, a kapral podtrzymywał go aby nie upadł. Paproch wypuści trzy baloniki i zemdlał. Ks. Pistolet pogratulował nam sprawnosci ratowniczej. Baloniki zabrał dla dzieci. Ciekawe co na to powiedzą rodzice?"-to mnie rozwaliło!!!
odpiszzgłoś komentarz
Pawelosus
2009-07-21 10:21
???
odpiszzgłoś komentarz